Informacje prasowe

15 sie CENY WODY I ŚCIEKÓW W POWIECIE BRODNICKIM. Woda – niezbędna i kosztowna

Tegoroczna wiosna i trwające lato rozpieszczają  głównie letników. Bez wody i cienia trudno wyobrazić sobie normalne funkcjonowanie. Postanowiliśmy sprawdzić jak prezentują się ceny wody i ścieków w poszczególnych gminach.

Słonce ostro grzeje i z nieba leje się żar. Temperatury raczej afrykańskie i zużycie wody i odprowadzanych ścieków zapewne ostro wzrosło. Ile to będzie każdego z nas kosztowało? Każdy może sobie sam wyliczyć. Poniżej podajemy aktualne ceny netto 1 metra sześciennego wody i ścieków w poszczególnych gminach powiatu brodnickiego:

Gmina Bartniczka – woda – 2,10 zł; ścieki – 3,60 zł, gospodarstwa domowe i 4,80 zł przemysłowe

Miasto Brodnica – woda – 2,42 zł. dom, 2,44  zł. przemysł,  2,46 zł. inne; ścieki – 5,07 zł. komunalne i 6,33  zł. przemysłowe

Gmina Brodnica – woda – 2,89 zł; ścieki – 8,29 zł.  gospodarstwa domowe i 10,52 zł.  przemysłowe

Gmina Bobrowo – woda – 2,64 zł.; ścieki – 7,30 zł. gospodarstwa domowe i 9,20 zł.  przemysłowe

Gmina Brzozie – woda – 2,85 + 1,50  zł. abonament za licznik; ścieki 5.02 złotych

Miasto i gmina Górzno – woda – 2,56 + 1,79 zł. abonament za licznik; ścieki 3,72 zł

Miasto i gmina Jabłonowo – woda – 2,95 zł. ; ścieki 6,12 gospodarstwo domowe i 7,66  zł. przemysłowe

Gmina Osiek – woda – 2,68 zł. ; ścieki 5,71 zł.

Gmina Świedziebnia – woda – 2,22 zł.; ścieki 3,20 zł.

Gmina Zbiczno – woda – 2,79 + 2,74  zl. miesięczny abonament; ścieki – 10,83 + 3,60 miesięczny abonament.

Opr. (wind)

 

part 9

Read More

24 cze W którą stronę to płynie?

Wody Polskie to instytucja z socjalizmu rodem? Przykład na gospodarkę centralnie sterowaną? Co wiemy na ten temat?  Czy to jedna z wielu tych inicjatyw, która opatrzona jest frazą dobrej zmiany?

Stawiamy te pytania

niebezpodstawnie. Jest bowiem przeświadczenie – wśród ekspertów, doświadczonych znawców tematu, także naukowców – że Wody Polskie zawłaszczą teren zarezerwowany do tej pory przez samorządy lokalne, regionalne. Teren – dodajmy – dobrze zarządzany, zagospodarowany.

Otóż Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie – polska struktura organów administracji gospodarczej powstała 1 stycznia 2018 r. na podstawie przepisów ustawy z dnia 20 lipca 2017 r  Instytucja odpowiada za zagospodarowanie wód, a centralną jednostką organizacyjną jest Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Wody Polskie finansowane są ze środków pochodzących z opłat za pobór wód, opłat z usług wodnych oraz dotacji pochodzących z budżetu państwa. Tyle w największym skrócie.

 

Skąd – może pochopna to ocena – powrót do socjalizmu? I tak i nie, mówi tajemniczo ekspert pracujący z wodą od dziesiątków lat, mający z nią kontakt zawodowy codziennie. Tu trzeba wrócić do II Rzeczpospolitej, najlepszego okresu rozwoju Polski – młode państwo miało dziewiętnaście lat na zbudowanie struktur związanych nie tylko z organizacją państwa. W tym czasie powstały Lasy Państwowe, twór, który nie ma porównania w świecie. Nikt na świecie nie dokonał tyle dla lasów, przyrody, gospodarki leśnej, co uczyniły Lasy Państwowe, w całej swojej wieloletniej działalności – w II Rzeczpospolitej a potem w PRL-u.

Przez analogię

Gdy więc przebąkiwano przed rokiem, że będzie zmiana prawa wodnego,  o powołaniu takiej instytucji jak Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie wielu doświadczonych inżynierów związanych z gospodarką wodną, mając wiedzę  o historii i dokonaniach Lasów Państwowych – wyłączamy tutaj niedawne ekscesy  w Puszczy Białowieskiej – było gotowych uznać, że tego typu reforma idzie  w dobrym kierunku. Przez analogię. Aby zrozumieć o co chodzi należy wrócić  do historii. Otóż w odróżnieniu od gospodarki leśnej, która została uporządkowana  w latach dwudziestych ubiegłego wieku, branża wodociągowa dojrzewała nieco wolniej.  Polskie prawodawstwo w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego wody zapoczątkowała Zasadnicza Ustawa Sanitarna z 19 lipca 1919 roku, której art. 3 ust.1 nakładał na samorządy między innymi obowiązek zaopatrzenia ludności   w wodę do picia. Kolejnym ważnym aktem było Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej (z mocą ustawy) z 16 marca 1928 r. o zaopatrywaniu ludności w wodę. Oznacza to, że Polska od początku swej państwowości  porozbiorowej posiadała regulacje prawne dotyczące bezpieczeństwa zdrowotnego wody odpowiednie do czasu, w którym obowiązywały. Równie konsekwentne były przepisy sanitarne w okresie PRL.  Obowiązywały w tej materii dwa podstawowe akty prawne, tj. Ustawa z 17 lutego 1960 r. o zaopatrywaniu ludności w wodę oraz Ustawa z 30 maja 1962 r  Prawo wodne. Oba akty zostały ujednolicone nowoczesnym Prawem wodnym w1974 roku.

Obowiązującą formą

organizacyjną zakładów wodociągowych było przedsiębiorstwo państwowe o zasięgu wojewódzkim. Pozwalało to między innymi na zatrudnianie wysoko wykwalifikowanej kadry, obsługującej również mniejsze jednostki administracyjne w ramach systemu. Ponadto rozbudowany w tym czasie system inspekcji „Sanepid” przyczynił się do podwyższenia standardów sanitarnych  w dziedzinie higieny komunalnej  Obecnie obowiązująca Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków jest zgodna  z Dyrektywą Rady Europy nr 98/83/WE. Przy czym Ustawa stanowi raczej rozwinięcie popularnej DWD (Drinking Water Directive), niż jej wierne odwzorowanie. Pierwowzorem dla naszej „Ustawy o zbiorowym…” jest niemiecka Ustawa z 21 maja 2001 r  o wodzie pitnej: Trinkwasserverordnung. Należy tu zauważyć, że zjawisko przenikania niektórych rozwiązań prawnych pomiędzy państwami europejskimi jest powszechną praktyką, korzystną dla wszystkich. Ujednolicenie standardów służy bowiem producentom wody, bo prowadzi do rozpowszechniania coraz to lepszych narzędzi               i technologii ułatwiających pracę, ale jednocześnie korzystają na tym klienci, ponieważ otrzymują usługę na wyższym poziomie.

Co zrobił stażysta?

Jednocześnie pamiętajmy, że nie powinno się przenosić wszystkich rozwiązań bez uwzględnienia warunków lokalnych. Pośród wodociągowców krąży anegdota, która mówi o tym, że ustawę Prawo Wodne pisał stażysta, dokonując przekładu z języka niemieckiego. Biedak się zagalopował, bo zawarł w niej część przepisów dotyczących specjalnej opłaty, którą powinny ponosić samorządy – czyli my – na zabezpieczenie terenów pod przyszłe ujęcia wody. Do takiego wniosku prowadzi lektura Rozporządzenia Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej z 27 lutego 2018 r. w sprawie określenia taryf, wzoru wniosku o zatwierdzenie taryf oraz warunków rozliczeń   za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków. Znajduje się tam bardzo interesująca tabela I, gdzie w przypisach mowa jest o tym, że informacje tam zawarte służą długoterminowemu prognozowaniu możliwości zaspokojenia potrzeb zaopatrzenia w wodę z uwzględnieniem zasady zwrotu kosztów usług wodnych. W systemie prawnym naszych sąsiadów zza Odry takie rozwiązania dobrze się sprawdzają, ale już u nas niekoniecznie. Niemcy są nie tylko bogatsi od nas pod względem finansowym, ale przede wszystkim mają znacznie większe dostępne zasoby wód wgłębnych. Na naszym podwórku takie rozwiązanie byłoby tylko kolejnym pretekstem do podwyżki cen wody.

Ochrona zasobów dyspozycyjnych jest obowiązkiem gminy, której podstawowym narzędziem jest tu plan zagospodarowania przestrzennego. Wracając do nowego prawa wodnego i do naszego stażysty – pytanie dlaczego w ustawie nie napisał tego wprost – bo staż się skończył?

W tym miejscu rodzi się pytanie: co nas obchodzą Wody Polskie, zwykłych szarych ludzi, którzy gotują wodę na herbatę, odpoczywają nad wodą, płyną kajakiem, moczą się w jeziorach i Bałtyku?

Otóż obchodzi nas,

bowiem stało się tak, że zamiast instytucji takiej jak wspomniane wcześniej Lasy Państwowe, które nieustannie inwestują w swoje (nasze) zasoby przyrodnicze, stworzony został kadłubek, który przejął od samorządów wojewódzkich pieniądze za korzystanie ze środowiska, pozostawiając wszystkie ciężary związane z zaopatrzeniem w wodę samorządom gminnym. O innych uprawnieniach tego dziwnego tworu, takich jak wydawanie decyzji dotyczących cen wody czy funkcja rozjemcza w przypadku sporów z odbiorcami usług nie warto nawet wspominać. W tym miejscu nie da się pominąć również takiego drobiazgu,  że w Wodach Polskich nie ma zastosowania Kodeks Postępowania Administracyjnego – nie jest to organ administracji państwowej, zatem jego kontrola społeczna jest praktycznie żadna.

Teraz pytanie, o co ta awantura? Dochodząc do sedna – czy nie jest przypadkiem tak, że stworzono ten cały galimatias po to tylko aby łatwiej było przejąć wodociągi przez międzynarodowe korporacje? Zważywszy, że ten proces już trwa, w innych branżach. Należałoby zadać sobie zatem kolejne pytanie:  czy dla mieszkańców naszego kraju to dobre rozwiązanie i czy nam to służy? Czy przypadkiem nie przeceniamy idei powołania nowej instytucji. Słowem – jak to jest? Ale to już jest temat na  kolejną opowieść.

Tekst i fot. Bogumił Drogorób

Fot. Oni wiedzą w którą stronę płynąć, ale…

 

wody plyna

Read More

05 kwi Taryfa, rzecz naturalna. Woda nieco wyżej

Wszystko co nam leci z kranu, co jest w spłuczce, co przepływa przez pralkę, co z węża ogrodowego – wszystko kosztuje. Co jakiś czas taryfa zmienia się. Ruchy cenowe w wielu branżach – paliwa, woda, czynsze, opłaty bankowe itp. – są zjawiskiem naturalnym i społeczeństwo jest tego świadome.

Ekonomia dotyczy wszystkiego i wszystkich. Powiedzmy jasno, że inflacja jest także zjawiskiem z kategorii naturalnych i – w wielu sytuacjach – pożądanym. Co innego deflacja – ona oznacza katastrofę gospodarczą.

W brodnickich „Wodociągach” przez ostatnie trzy lata cena na wodę i ścieki była stabilna. Był dobry czas, sprzyjały okoliczności. Aktualnie obecna władza parlamentarna – tu mamy na myśli szczebel rządowy, a nie samorządowy (to niezwykle istotny szczegół) – doszła do wniosku, że trzeba ludziom zrobić… dobrze. No i robi, w taki oto sposób.

Wprowadzono mianowicie zasadę, że taryfę na wodę i ścieki, na wody opadowe także, ustala się raz na trzy lata. A zatem, przedsiębiorstwa takie jak brodnickie „Wodociągi” muszą przewidzieć jaka będzie inflacja, jakie będą warunki ekonomiczne za trzy lata (!?). Jest co prawda funkcjonujący wieloletni plan finansów państwa, ale nie ma tam pełnych wskaźników. I to jest pierwszy element tzw. dobrej zmiany, forsowany i stosowany przez obecny rząd.

Druga zmiana – do gry wchodzi nowa instytucja czyli Wody Polskie z ideą przewodnią, która polegać ma m.in. na pełnieniu funkcji regulatora. Dotychczas było tak, że przedsiębiorstwa takie jak brodnickie „Wodociągi” tworzyły taryfę po uprzednim zapoznaniu się z planami inwestycyjnymi miasta. Propozycje opłat za wodę, ścieki, wody opadowe zatwierdzali Burmistrz i Rada Miasta, ponieważ na poziomie samorządu lokalnego najlepiej i najpełniej dostrzegano problem, najlepiej go oceniano, wybierano najlepsze rozwiązania – w tym przypadku propozycje opłat. Jak jest teraz? Co niesie tzw. dobra zmiana? Taryfy zatwierdza obcy podmiot, czyli Wody Polskie. Samorząd lokalny może sobie…. pogadać.

Trzeci element tej układanki polega na tym, iż wprowadzono także opłaty na rzecz instytucji o nazwie Wody Polskie za tzw. usługi wodne. Inaczej mówiąc – pieniądze, które powinny zasilić poziom lokalny przepłyną do Wód Polskich.

Jeśli chodzi o aktualne ceny wody i ścieków w regionie – w tabeli ujęto 12 miejscowości: Bydgoszcz, Chełmża, Wąbrzeźno, Rypin, Nowe Miasto Lubawskie, Włocławek, Golub-Dobrzyń, Mława, Iława, Toruń, Brodnica i Grudziądz – pochodzą one z lutego br., nowe taryfy powstają. Brodnica w tym rankingu zajmuje znakomitą pozycję, przedostatnią. Za wodę i ścieki (dla ludności) płacimy 7,33 zł. oraz (na cele produkcyjne) – 8,57 zł. Lepszy jest tylko Grudziądz.

Tekst i fot. (wind)

taryfa

Read More

07 mar Miejsce ustronne. Złodziej siatki

W tym miejscu praktycznie kończy się asfalt ul. Ustronie, tamże usytuowano przepompownię ścieków. Jeszcze nie działa, jest własnością Urzędu Miasta w Brodnicy.

Inwestycja, jak wiele innych, zlokalizowana została w obrębie parku przemysłowego na Ustroniu, zwanego powszechnie strefą przemysłową. Tablica  Unii Europejskiej wskazuje, że powstała ona przy wydatnej pomocy środków unijnych.  Treść tej informacji jest oczywiście zniszczona, zamalowana przez chuligaństwo.

Jednym z elementów infrastruktury jest przepompownia ścieków. Na razie nie działa, ponieważ w strefie nie ma jeszcze działalności gospodarczej, natomiast zaobserwować można działalność niszczącą. I to nie w wyniku procesów atmosferycznych, klimatycznych, przyrodniczych, tylko  dziczy.

Oto bowiem ogrodzona siatką przepompownia – miejsce chronione, a więc powinno być niedostępne dla przechodniów – zanim zaczęła działać została odarta z tego estetycznego tzw. opakowania. Należy przypuszczać, że nie złomiarz połakomił się na dość lekkie ogrodzenie, ale zamożny właściciel jakiejś nieruchomości, który starannie poodkręcał części siatki między słupkami, pozostawił tylko część frontową.

Dlaczego to nas obchodzi? Jako mieszkańcy miasta Brodnicy, płacący podatki, nie życzymy sobie, aby magistrat był okradany przez ludzi złych, sięgających po cudzą własność i tą drogą zawiadamiamy policję o tym wydarzeniu!!! Dziś straty ponosi Urząd Miasta Brodnicy, gdy strefa zacznie działać przepompownia przejdzie pod administrację „Wodociągów”. Tak czy owak – to jest nasz wspólny problem!

Tekst i fot. (wind)

 

us

Read More

30 gru Umowa przede wszystkim. Deszczówka

Do niedawna wody deszczowe w polskim prawodawstwie były traktowane jako ścieki. Od kilku miesięcy działa nowe prawo wodne i deszczówka ściekiem już nie jest. Za deszczówkę trzeba będzie płacić osobno.

Wspomniane, znowelizowane prawo wodne, działa od 21 sierpnia 2017 roku. Aktualnie wysyłane są do różnych firm, które mają umowy z „Wodociągami”, aneksy do umów dotyczących obsługi kanalizacji deszczowej.

W brodnickich realiach rzecz się ma następująco: umowy jakie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zawierało z firmami obejmowały takie usługi jak  dostawa wody, odbiór ścieków sanitarnych, wód opadowych. Z wejściem w życie nowej ustawy Prawo Wodne, gdzie wyłączono wody opadowe, powstała konieczność uporządkowania statusu poszczególnych mediów. Usługa jaką jest odbiór wód opadowych przez MPWiK nadal będzie wykonywana.

Do tej pory opis zaistniałej sytuacji jest w miarę jasny. Teraz przejdziemy do  zawiłości – te się, niestety, pojawiają. Do ustawy muszą być wydane odpowiednie akty wykonawcze, w których pojawiają się m.in. stawki za wykonaną usługę.  Aby wszystko zaczęło działać jak w dobrej administracji, Rada Ministrów powinna do końca 2017 roku opublikować stawki opłat za tzw. usługi wodne (dawniej stawki opłat za korzystanie ze środowiska)  Niestety, ten efekt  nie został osiągnięty. Rozporządzenia nie ma. Kiedy będzie? Nie jesteśmy w stanie podać przybliżonego terminu.

Życie jednak biegnie dalej, niezależnie od biurokracji rządowej. MPWiK w Brodnicy, wysyłając aneksy do umów, oparł się na istniejącej ustawie, jednocześnie na projekcie rozporządzenia. Tu sytuacja robi się kuriozalna, bowiem każdy prawnik stwierdzi – najdelikatniej rzecz ujmując – że sprawa jest dziwna.

Mając na uwadze dobro klientów , działając niejako w ich interesie, w aneksach do umów „Wodociągi” posłużyły się projektem rozporządzenia, ponieważ przewiduje on, że stawki opłat za usługi powinny być o połowę niższe niż stawki zapisane w ustawie!!! Dlaczego MPWiK zdecydowało się na taki krok? Ponieważ nowa umowa musi zacząć działać od 1 stycznia 2018!  MPWiK nie może dołożyć do tego interesu, a koszty i tak poniesie. W tym miejscu wyjaśnienie: wodociągi nie mogą finansować funkcjonowania kanalizacji deszczowej ze środków pochodzących z innego rodzaju działalności np. ze sprzedaży wody. Prawo tego zabrania. I właśnie w związku z tym jest umowa cywilna – a taka umowa ma pierwszeństwo przed każdym innym aktem prawnym.

Mimo totalnej zawiłości problemu firmy korzystające z usług MPWiK Brodnica, podeszły do sposobu jego rozwiązania z wielkim zrozumieniem, wykazując się naprawdę dojrzałością społeczną i obywatelską. W tym przypadku korzyść jest obopólna.

Tekst i fot. (wind)

Read More

24 gru Życzenia

 
Życzę wszystkim pracownikom MPWiK w Brodnicy aby Święta Bożego Narodzenia były Bliskością i Spokojem, a Nowy Rok 2018 Dobrym Czasem
 
W imieniu Zarządu MPWiK Brodnica
Jacek Sochacki

choinka-z-prezentami-325386-article_v2
Read More

01 gru Inwestycje konieczne. Prace ziemne i naziemne

Jeden z inwestorów, kończący swój obiekt na brodnickim Ustroniu, zwrócił uwagę, iż mógłby już rozpocząć działalność, lecz nie ma doprowadzonej wody, lokując swoje pretensje w magistracie.

Sygnał otrzymany przez od Adama Kowalskiego, właściciela firmy PatitGraf w Brodnicy, przekazaliśmy pod właściwy adres. Otrzymaliśmy błyskawiczną odpowiedź, co należy traktować jako właściwą reakcję na problem.

„W dniu 3 listopada 2017 r. Gmina Miasta Brodnicy podpisała umowę z wykonawcą firmą PDB Sp.z  o.o. na realizację zadania pn.: „Budowa ciągu pieszo-rowerowego wraz ze wzmocnieniem konstrukcji ulicy Ustronie w Brodnicy – część I: budowa sieci wodociągowej”. Zgodnie z informacją uzyskaną od wykonawcy roboty związane z budową sieci wodociągowej rozpoczną się 22 listopada 2017 r.” – napisała Anna Draszba, Urząd Miejski w Brodnicy, Wydział Gospodarki Miejskiej i Inwestycji​.

Jak widać na zdjęciu prace ruszyły w terminie, a nasze reporterskie spojrzenie zapewne straci na aktualności 30 listopada, gdy ukaże się ten tekst na portalu.

– Gdy tylko wykonawca zakończy układanie sieci wodociągowej, gdy nastąpi odbiór techniczny, spełnione zostaną wszelkie formalności, „Wodociągi” brodnickie podadzą wodę, inwestor może organizować swoją działalność – powiedział nam inż. Przemysław Dąbrowski z MPWiK w Brodnicy.

Tekst i fot. (wind)

Read More

13 lis Nowa technologia z Lichtensteinu. Mobilna fabryka

Cztery lata temu po raz pierwszy w Polsce KanRo  z Białegostoku zaprezentowało najnowszy samochód komunalny Kaiser Eco 3.0. To już trzecia, najbardziej innowacyjna generacja pojazdów komunalnych do czyszczenia sieci kanalizacyjnej z odzyskiem wody. Jeden egzemplarz jest w dyspozycji brodnickich „Wodociągów”.

Aktualnie przedsiębiorstwo na kołach przechodzi testy, a charakterystycznego MAN-a można spotkać na Ustroniu, nie tylko w sąsiedztwie „Wodociągów”. Zapewne przemieści się także w inne rejony miasta. Jest to pojazd wyjątkowy do  ekologicznego czyszczenia  metodą ssąco-płuczącą ciągów kanalizacyjnych. Zalety owego  mobilnego przedsiębiorstwa można scharakteryzować – najogólniej – w kilku zdaniach. Otóż zastosowana technologia z tzw. „recyklingiem wody” pozwala na znaczne zwiększenie wydajności urządzenia, oszczędność czasu, znaczne obniżenie zużycia czystej wody do płukania i kosztu  transportu związanego z tankowaniem i opróżnianiem. W przypadku pracy z wydajnością 300 litrów na minutę i czasie pięciu godzin pracy oszczędza się ok. 90 000 litrów wody! Kolejny atut związany jest z czynnikiem ludzkim – znika ciągła praca w trudnych warunkach, ekstremalnie zanieczyszczonych kanałach. Nadto – zakup takiego sprzętu umożliwi zwiększenie działań prewencyjnych – zapobiegania awariom. Co to oznacza dla Brodnicy – miasta i brodnickich „Wodociągów”, przedsiębiorstwa?

Przypomnijmy, że w mieście jest ok. 130 km sieci wodociągowej, ok. 125 km sieci kanalizacyjnej, ponad 60 km tzw. deszczówki. Dotychczas w obsłudze był jeden przestarzały pojazd, nie o takich parametrach, wyposażeniu i zdolnościach jak ten na zdjęciu. – Nowy samochód z całym oporządzeniem, pracujący na dodatek według nowej technologii, na terenie blisko trzydziestotysięcznego miasta, pozwoli nam bardzo szybko reagować na wypadek jakiejkolwiek awarii – mówi inż. Przemysław Dąbrowski z MPWiK Brodnica. – Nadto, pozwoli nam wydajniej eksploatować sieci, które się zapiaszczają, zatłuszczają. Do tego dochodzi możliwość monitorowania sieci, dzięki kamerze, co oznacza uprzedzającą reakcję w miejscach, gdzie awaria byłaby prawdopodobna i planować inwestycje. Dokumentujemy takie miejsca, reagujemy przed awarią.  Korzyści są wielorakie – oszczędności czasu, paliwa, pracy ludzi i ograniczenie niedogodności mieszkańców naszego miasta. Zaoszczędzony czas można wykorzystać na inne działania.

Korzyści dla przedsiębiorstwa przynoszą także zamówienia na usługi zewnętrzne, oznacza to czyszczenie sieci w gminach ościennych, usługi dla lokalnych zakładów, a jest to możliwe gdy – dzięki nowoczesnej technologii mobilnego urządzenia Aquastar – zyskuje się czas, ale to już kategoria dodatkowych efektów. Generalnie rzecz ujmując to bardzo solidne  urządzenie predysponowane do pracy w trudnych warunkach dużego zamulenia kanałów. Bardzo dobry zakup!

Tekst i fot. (wind)

Read More

17 paź Podatek od deszczu. Zatrzymać wodę

Od 23 sierpnia w życie weszła ustawa prawo wodne. Praktycznie działać będzie od 1 stycznia 2018.

Ustawa znana jest głównie z tego, że powstanie nowa instytucja Wody Polskie. Niemal każdy już słyszał, że wzrosną opłaty za korzystanie ze środowiska. Jak przekonują przedstawiciele prawodawcy za pobraną wodę i za odprowadzane ścieki opłaty będą wzrastały stopniowo (można powiedzieć rozsądnie) w ciągu najbliższych trzech lat – i to jest prawda.

Problem w tym, że nie o wszystkim się mówi, bo przecież w sposób drastyczny podnosi się opłaty za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych do wód powierzchniowych (jeziora, rzeki)

Można powiedzieć, przecież takie opłaty już były; owszem ale od dnia 1 stycznia 2018 wzrastają kilka lub nawet kilkanaście razy.

Fachowcy od ochrony środowiska i gospodarki wodnej są zgodni – jest problem ważny, wymagający rozwiązania, ale w sposób czytelny dla społeczeństwa, dla mieszkańców wsi, miast, miasteczek, z rejonów nizinnych i górskich, z Pomorza i Kujaw, Mazowsza, Wielkopolski czy Małopolski. Trzeba zatrzymać wodę! Jeżeli tego nie uczynimy kraj, region, mała ojczyzna nam zestepowieją! To musi usłyszeć każdy. Tyle, że nie hasłowo, ale w szczegółach.

Niestety, jest inaczej. Każda władza, obecna również, uważa swoich wyborców za głupków. Rzucić hasło „podatek od deszczu” to tyle samo co wpisać się w kabaretowy dialog. Stworzyć ustawę, jak najbardziej słuszną, ale przyjąć ją w pośpiechu wśród innych (dobrze by było w nocy), pokazuje stosunek władzy do społeczeństwa. Ludzie dowiadują się nieoczekiwanie, a w roli tłumaczy zagadnienia występują publicyści.

Jest oczywiste, iż Polska nie jest krajem zasobnym w wodę. Wiele zależy od pogody. Trzeba zatem nauczyć się, jak retencjonować wodę, czyli zatrzymywać ją w środowisku, by móc ją wykorzystać np. w czasie suszy. Bardzo ważna staje się tzw. retencja miejska. Coraz więcej terenów zurbanizowanych sprzyja temu, że następuje z nich szybki odpływ wody. Budujemy piękne domy, parkingi, chodniki i ulice. To bardzo dobrze bo miasto to twór niezwykły, to przestrzeń publiczna, w której skupiają się wytwory ludzkiej aktywności gospodarczej, administracyjnej, kulturalnej etc. Jest to miejsce, gdzie stajemy się  wspólnotą. Miasta muszą prowadzić taką politykę przestrzenną, a także prowadzić takie inwestycje, by zatrzymać wody opadowe. Na przykład nie zrzucać jej od razu do rzeki, zwiększając zagrożenie powodziowe miejscowości położonych poniżej, a zatrzymać i powoli oddawać środowisku.

Chcąc zmobilizować samorządy do sprawniejszej retencji, resort środowiska wprowadził ze skutkiem od 1 stycznia 2018 roku nową daninę, którą można by potocznie nazwać „opłata za brak retencji”.  Gminy, jeśli nie będą inwestowały w zatrzymywanie wody w środowisku, zapłacą swego rodzaju „karę za brak szacunku dla zasobów naturalnych”. Rzecz w tym, że zapłacimy wszyscy bo gmina to my.

Rozważmy na czym ma polegać karna opłata za utraconą wodę? Powiedzmy, że na terenie gminy inwestor bądź właściciel zbuduje np. supermarket z dużym wybetonowanym parkingiem i przy okazji nie zapewni odpowiednich instalacji służących retencji (np. drenaż czy zbiorniki), nałożona będzie stosowna opłata.  Kiedy będzie zbudowany odpowiedni system retencyjny, nie polegający jedynie na zrzuceniu wody do rzeki przez kanalizację burzową, taka opłata będzie symboliczna.

Weźmy inny przykład – co może zrobić, co powinien zrobić właściciel jednorodzinnego domku w celu retencjonowania wody, aby nie tracić jej bezpowrotnie? Najprostszy wydaje się system rynnowy, który kończy się w studni chłonnej pod powierzchnią trawnika, w przydomowym ogródku, woda deszczowa rozchodzi się w głąb, filtrowana przez piasek. Oczywiście, tu wiele zależy od podłoża. W Brodnicy ok. 80 proc.  to tereny, gdzie możliwe jest odprowadzanie wody bezpośrednio do gruntu. Pozostała część to głównie zwarta zabudowa Śródmieścia oraz częściowo Karbowo. Jeżeli jest gliniaste podłoże, należy zbudować cały system. Tu oczywiście pomoc gminy jest niezbędna. Ale wybór jest prosty – albo budujemy system retencyjny, albo płacimy całe życie podatek od deszczu. Powie ktoś o co ta awantura; stać mnie to zapłacę i po sprawie. Otóż nie,  jest o co walczyć, bo sprawa jest wielkiej wagi. W dającej się przewidzieć niedalekiej przyszłości zasoby wody w naszym kraju mogą być tak małe, że zagrozi to naszej zbiorowej egzystencji. Historia zna przykłady jak wskutek suszy ginęły całe cywilizacje.

Nasza świadomość jest tu równie ważna jak środki finansowe potrzebne do sfinansowania ewentualnych inwestycji.

Jak do tego tematu podejdą samorządy? Jeśli chodzi o inwestycje na pewno powinny być dotacje na budowę lub modernizację instalacji i montaż zbiorników do gromadzenia deszczówki. W programach unijnych, proekologicznych, na pewno znajdą się fundusze. Część gmin rzeczywiście zajmuje się już problemem wód opadowych. Z miast przykładem może być Kraków, który prowadzi od ponad dwóch lat program zachęcający mieszkańców do zbierania wody deszczowej; miasto przyznaje specjalne dopłaty do zakupu i montażu instalacji służących do tego celu.

Pozostawmy jednak wielkie słowa i dziwnie brzmiące nazwy instalacji – tam gdzie można, w zabudowie jednorodzinnej, w gospodarstwach, można zacząć od typowej beczki do zbierania deszczówki. Ta woda któregoś dnia z pożytkiem trafi do ziemi, gdy będziemy podlewać kwiatki, rabatki, trawniki itp. Na tym też warto się skupić.

Oprac. (wind)

 

ret

Read More

18 sie Zmarł Henryk Zdunkowski

Z brodnickimi „Wodociągami” związany był od  ponad czterdziestu lat, z przerwą na kierowanie podobną firmą w Rypinie. Przeszedł wszystkie szczeble, od stażysty, przez referenta, kierownika zakładu,  kierownika oddziału produkcyjnego, dyrektora zakładu, głównego specjalisty, po funkcję prezes Zarządu Spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Brodnicy.

Ponad czterdzieści lat pracy w jednej branży, niemal w tym samym miejscu – dowodzi doskonale czym była dla niego fachowość, koncentracja wiedzy, poszanowanie historii i tradycji.  Często rozmawialiśmy o przeszłości, tej odległej, ponad 100 lat temu, gdy powstawała w Brodnicy kanalizacja miejska, wodociągi. Potrafił docenić pruską solidność, choć był to czas zaborów. Solidność i fachowość – to były dla niego wyznaczniki, zawodowe abecadło. Kto tego nie akceptował – musiał przejść  szkołę życia, albo odpadał.

Jeszcze nie tak dawno, zaledwie rok temu, odchodził na emeryturę. – Nie do końca – protestował – rozstaję się z „Wodociągami”! Pan Jacek Sochacki, obecny menedżer „Wodociągów”, zaproponował mi pracę w dziale związanym z siecią miejską. Konkretnie z inwentaryzacją sieci miejskiej.  I nie jest to jakiś akt łaski z jego strony, ale chęć wykorzystania mojej wiedzy. Skorzystam z tej propozycji, od września wracam pracy, w innym wymiarze czasowym. Doceniam jednocześnie ten sposób relacji z pracownikiem jaki proponuje nowy szef „Wodociągów”, szczery i uczciwy. Jeden gest, a  bardzo dużo mówi o człowieku.

Dziś Jego przyjaciele, znajomi, koledzy z pracy mówią niemal tak samo: długo nie nacieszył się tym czasem wolnym, na emeryturze. Nie ma Go wśród nas. Zmarł 15 sierpnia 2017 roku. Miał 68 lat.

Cześć Jego pamięci.

Read More