Słoneczny jarmark!

Słoneczny jarmark!

Księżniczka Anna Wazówna spoglądała z wysokości pomnika na swoich podwładnych – wszak była starościną brodnicką – na ich przyjaciół, którzy przybyli z różnych stron kraju, turystów a handlowcom na straganach nie zaglądała do kieszeni.

Słoneczny jarmark, ponieważ Brodnica Zachwyca więc inaczej być nie mogło, o czym nieustannie przypominał z estrady Dariusz Gross, znakomity dziennikarz radiowy. Pogoda zamówiona – apogeum to 29,5 stopni C. A że były także gorące stoiska – grill w każdej postaci – zachęcały jedynie, żeby nie stać w długiej kolejce, tylko załatwić smakowe sprawy raz-dwa.

Wielu przyjęło następującą zasadę zapoznania się z jarmarkiem. Najpierw wędrówka do końca straganów, w stronę ul. św. Jakuba, a potem prawą stroną w kierunku wieży krzyżackiej i pałacu Anny Wazówny, aż do Podzamcza, do wysokości sceny. Powrót przeciwną stroną. Po drodze wymyk w kierunku parku Jana Pawła II – spacer aż do mostku nad Drwęcą. W powrotnej drodze, po minięciu fontanny zwrot w stronę zamku krzyżackiego, gdzie pod murami rozłożyli się pasjonaci staroci, wyrobów jubilerskich itd.

Karta dań i wyrobów przeogromna. A więc mąka – w wielu gatunkach – i makaron z firmy Babalskich, wino i pochodne z Winnicy Sztolcmanów, jesiotry i przysmaki z jesiotra, wędliny (kilkadziesiąt gatunków) pieczywo – chleby i bułki (powodzenia miały bochenki z żytniej), pierogi, sery (kilkadziesiąt gatunków), gulasz i chleb ze smalcem, smalec w autonomicznych opakowaniach, smakołyki dla dzieci i dorosłych, miody pitne i w słoiczkach.

„Brodniczanka” dla ochłody – gazowana i bez gazu, wyrób brodnickich „Wodociągów”. To już tradycja tej firmy – wspaniała woda nasycona bąbelkami (według uznania), a dowodem tego kolejka, czekająca na szybką obsługę. A potem można było sobie powędrować, chociażby w cieniu drzew Parku Jana Pawła II. Wysoka temperatura utrzymywała wysoki poziom zainteresowania „Brodniczanką” i saturatorem. Niektórzy pamiętający czasy PRL saturator traktowali z przymrużeniem oka. Dziś to już zupełnie inna aparatura – przede wszystkim kubeczki ekologiczne z tektury, jednorazowego użytku. Kilkadziesiąt lat temu piło się, mimo wszystko, bo upał, z jednej szklanki!!! Wprawdzie była ona płukana w ciekawy sposób, ale do higieny i ekologii jeszcze daleka droga. Dziś jest inaczej. Bezpieczniej dla zdrowia. Na dodatek „Brodniczanka” to swojski wyrób, na wysokim poziomie!!!

Co jeszcze spotykaliśmy po drodze? Galanterię rozmaitości – wyroby w drewnie, w srebrze, rzemiosło artystyczne. No i uśmiech handlowców!

Na scenie dominowały muzyka i taniec – grał „Rejwach” a także „Formacja Nieżywych Schabów” dawno nie słyszana kapela na Pojezierzu Brodnickim. Wśród publiczności spotkaliśmy parlamentarzystów z naszego regionu z senatorem Ryszardem Boberem i posłem Zbigniewem Sosnowskim, samorządowców z wiceburmistrzem Brodnicy Krzysztofem Herektem, radnych powiatu, miasta i gminy.

Pogoda , jak już wspomnieliśmy, dopisała nadzwyczajnie. Deszcz zaczął padać nocą. Wtedy już było po zabawie.

Tekst i fot. (wind)



Skip to content