Informacje prasowe

19 sty Za jaką cenę? Tylko bez lania wody

Większość przedsiębiorstw wodociągowych z całej Polski dotknęła trudna sytuacja na rynku związana ze wzrostem kosztów działalności. Problem dotyczy także brodnickiego MPWiK. 

Przedsiębiorstwa wodociągowe znalazły się w sytuacji, która jest skutkiem m.in.: niespotykanego poziomu rosnącej inflacji, drastycznego wzrostu cen energii elektrycznej, gwałtownego wzrostu cen gazu, wysokiego wzrostu cen materiałów niezbędnych do funkcjonowania przedsiębiorstw, wzrostu cen paliw, wzrostu oprocentowania kredytów, wzrostu ceny hurtowej wody. Przyczyny owej sytuacji mają charakter zewnętrzny – agresja Rosjan w  Ukrainie, jak też wewnętrzny – polityka instytycji o nzwie „Wody Polskie”.


Z niepokojem obserwujemy pogarszającą się sytuację ekonomiczną przedsiębiorstw wodociągowych i kanalizacyjnych, która powoduje straty finansowe i przyczynia się do utraty płynności finansowej. Obecny poziom inflacji, wszechobecnych podwyżek, wzrostu kosztów życia oraz brak przyzwoitego wynagrodzenia wpływa na utratę wykwalifikowanych pracowników.
– Przedsiębiorstwa zmuszane są do zaciągania dodatkowych kredytów obrotowych – dodają związkowcy branży wodociągowej –  ograniczenia inwestycji, ograniczania wynagrodzeń pracownikom, zubożenia środków własnych itd.
Jedynym ratunkiem dla przedsiębiorstw jest osiągnięcie stabilizacji finansowej poprzez podniesienie taryf za usługi Przedsiębiorstw Wodociągów i Kanalizacji oraz w obecnym, niestabilnym czasie, skrócenie obowiązywania taryf 3-letnich do jednego roku, a maksymalnie do 2 lat.
Niestety, wiele przedsiębiorstw napotkało problem dotyczący trudności w procesie regulowania wniosków taryfowych przez regulatora PGW Polskie Wody.

– Jedynym sposobem zrekompensowania coraz wyższych kosztów jest zwiększenie przychodów, czyli podniesienie taryfy za usługi – argumentują związkowcy z Katowic rozsyłając tekst pisma adresowany do  branżowego ministerstwa infrastruktury (minister Marek Gróbarczyk) oraz do ponad 450 przedsiębiorstw wodociągowych w całym kraju. – Niestety państwowy regulator Państwowe Gospodarstswo Wodne Wody Polskie poprzez dyrektorów (w regionach), wstrzymuje zatwierdzenie wniosków taryfowych przedkładanych po upływie trzyletniego okresu obowiązywania, a także do wniosków o skrócenie obowiązywania taryf, przez sposób ich procedowania.

W opisanej tu sytuacji znajduje się także brodnickie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. – Wysłaliśmy stosowne pismo do Państwwego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie” jeszcze w listopadzie 2022 roku – mówi prezes zarządu Jacek Sochacki. – Minęło 45 dni i nic. Nie ma odzewu. Wszyscy w tej branży wiemy, że już tylko z tego tytułu, dotrzymania terminu, toczą się sprawy przed sądami, zapadły także wyroki. Brakuje właściwych decyzji.

Rozstrzygnięcia sądowe dotychczas w sprawach taryfowych dotyczyły przede wszystkim poprawności obliczania 45 dniowego terminu na wydanie decyzji w sprawie zatwierdzania albo odmowy zatwierdzania taryf. Pojedyncze sprawy dotyczyły zasad opracowania i kalkulacji taryf.   Miniony rok przyniósł jednak pierwsze merytoryczne wyroki, w świetle których sądy bardzo krytycznie odnoszą się do  treści zarzutów Wód Polskich do firm wodociągowych. Kluczowe są wyroki WSA w Warszawie.  – Czy rozstrzygnięcia te staną się przyczynkiem do nowego otwarcia w relacjach z regulatorem? – pytają mecenasi Łukasz Ciszewski i Mateusz Faron z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k, reprezentujący interesy wodociągowych związkowców.  Jest to pytanie nie tylko w ich imieniu, ale całej społeczności, mierszkańców miast i wsi, korzystających z sieci wodociągowych i kanalizacyjnych.

W tle problemu, którego rozwiązania oczekujemy, pojawia się zasadnicze pytanie o sens funkcjonowania takiej instytucji jak Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, które powołano do życia 1 stycznia 2018. Może już sama data jego utworzenia wyjaśnia pewne okoliczności.

Oprac, i fot. Bogumił Drogorób

Read More

22 gru Gospodarka wodno-ściekowa. Dofinansowanie dla Świedziebni i Bobrowa

Blisko 90 milionów złotych trafi do kujawsko-pomorskich gmin na budowę lub modernizację ujęć i stacji uzdatniania wody, wodociągów, sieci kanalizacyjnych oraz przydomowych oczyszczalni ścieków.

Umowy dofinansowania wręczyli przedstawicielom samorządów gminnych marszałek Piotr Całbecki, wicemarszałek Zbigniew Sosnowski i członek zarządu Aneta Jędrzejewska.

– Inwestycje, na które trafia dofinansowanie, znacząco poprawiają standard życia. Budowa nowych i modernizacja istniejących systemów gospodarki wodno-ściekowej oznaczają lepszą wodę w kranach, ale także troskę o stan środowiska naturalnego. To zadania kosztowne, z którymi samorządy gminne mogłyby sobie bez wsparcia nie poradzić – podkreśla marszałek Piotr Całbecki.

Dotacje na realizację projektów pochodzą z zarządzanych przez marszałkowską administrację środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 (PROW). Wsparcie otrzymały m.in. gminy powiatu brodnickiego  Świedziebnia i Bobrowo.  Ponad 4,1 mln zł otrzymał projekt „Rozbudowa z przebudową istniejącej oczyszczalni ścieków w miejscowości Świedziebnia”, a także „Budowa 35 przydomowych oczyszczalni ścieków na terenie gminy Bobrowo oraz wykonanie nowego ujęcia wód podziemnych dla stacji uzdatniania wody w miejscowości Kruszyny”. Tutaj dotacja wynosi  ponad  1,5 mln zł.

Najwyższa dotacja – pięć milionów złotych – posłuży budowie gminnej oczyszczalni ścieków w Rogowie w powiecie rypińskim.

Pieniądze z PROW na lata 2014-2020 przyznane dotąd na inwestycje w dziedzinie gospodarki wodno-ściekowej na terenach wiejskich pozwoliły na wybudowanie lub przebudowę łącznie ponad 170 kilometrów sieci kanalizacyjnych oraz 100 kilometrów systemów zaopatrzenia w wodę. Wybudowano także 2024 przydomowe oczyszczalnie ścieków, powstało lub przebudowano 12 ujęć wody i 44 stacje uzdatniania wody.

Oprac. (wind)

Fot. Andrzej Goiński

Fot. Z umową wójt gminy Świedziebnia Szymon Zalewski

Read More

22 gru Zbyt częste awarie. Modernizacja zaplanowana i zrobiona

Z uwagi na znaczną awaryjność oraz niekorzystną lokalizację istniejącej sieci wodociągowej i kanalizacji sanitarnej w ulicach Świerkowej i Gajdy w Brodnicy zaprojektowano przebudowę rurociągów wraz z ich dyslokacją w miejsce umożliwiające prawidłową eksploatację.

Tych zgłoszeń związanych z awaryjnością sieci było już za dużo. Praca od awarii do awarii nie miała sensu. Zdecydowano się na kapitalną modernizację. W poszczagólnych zadaniach przewidziano przede wszystkim wymianę starych przyłączy. Realizacja inwestycji przyczyni się do eliminacji strat wody, a także, dzięki zwiększeniu średnicy wodociągu, zapewni okolicznym mieszkańcom i zakładom przemysłowym dostarczanie wody na odpowiednim poziomie. Wykonanie prac pozwoli również na podłączenie do sieci kanalizacyjnej nowych odbiorców usług, dla których do chwili obecnej  jedynym sposobem zagospodarowania ścieków było ich zbieranie w zbiornikach bezodpływowych.

Budowa sieci wodociągowej w ul. Topolowej to kolejny etap działań ekip komunalnych Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – W zakresie inwestycji zaplanowano budowę nowego przewodu wodociągowego w ul. Topolowej wraz z jego spięciem z siecią zlokalizowaną w ul. Karbowskiej i Pomorskiej – objaśnia Przemysław Dąbrowski, szef inwestycji w  MPWiK. –  Wykonanie zadania umożliwi kolejnym nieruchomościom korzystanie z usług przedsiębiorstwa, a także dzięki stworzeniu układu pierścieniowego, zwiększy niezawodność istniejącej sieci.

Pod koniec roku to bardzo dobre informacje dla mieszkańców ulic tej części Brodnicy. Tekst i fot. (wind)

Read More

28 paź Kryzys w branży wodno-kanalizacyjnej

Zachęcamy zainteresowanych do śledzenia przebiegu  i wniosków z posiedzenia komisji senackiej. Tym razem przedmiotem debaty jest widoczny już kryzys w branży wodno-kanalizacyjnej. Wśród uczestników debaty jest przedstawiciel regionu, senator Ryszard Bober, są także samorządowcy, prezydenci, burmistrzowie miast.

„Kryzys ekonomiczny w branży wod.-kan. zagrożeniem ciągłości i jakości dostaw wody pitnej – przyczyny, środki zaradcze” to bardza szczególowa nazwa tamatu

Przedstawiciele trzech komisji senackich: Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Komisji Środowiska oraz Komisji Nadzwyczajnej do spraw Klimatu wsłuchują się w głos branży i samorządowców. Organizatorem debaty przy współpracy Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” jest Związek Miast Polskich, a uczestniczą w niej również przedstawiciele związków zawodowych.

Przed Debatą odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli Senator Zygmunt Frankiewicz, Senator Jadwiga Rotnicka, Senator Ryszard Bober, Senator Janusz Gromek, Prezydent Miasta Kołobrzeg Anna Mieczkowska, Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, Prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” Krzysztof Dąbrowski, Przewodniczący Rady Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” Tadeusz Rzepecki oraz prof. Bartosz Rakoczy – ekspert IGWP i radca prawny Łukasz Ciszewski – ekspert Związku Miast Polskich.

Debata rozpoczęła się wystąpieniem Prezesa Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie” Krzysztofa Dąbrowskiego, który omówił bieżącą sytuację ekonomiczną branży wodociągowo-kanalizacyjnej w dobie kryzysu.

– Problemy będące przedmiotem dyskusji w komisji senackiej są na tyle ważny, iż każdy z naszych pracowników, a także mieszkańcy miasta i regionu powinni zapoznać się z ich treścią – uważa Jacek Sochacki, prezes brodnickiego MPWiK.

Zachęcamy, podpowiadając wejście na linki:

Link do informacji na stronie Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie:

(bd)

Read More

18 paź Czego tam nie ma??? Z wersalką do ścieku

Kanalizacja, stworzona po to, by ułatwić ludziom życie, by ochronić ich zdrowie, staje się miejscem pozbywania się przedmiotów, będących – najogólniej rzecz ujmując – tzw. symbolem rozwoju naszej cywlizacji. W sieci kanalizacyjnej, także tej brodnickiej, lądują nieprawdopodobne „akcesoria”.

Świadomość tego, że sami sobie szkodzimy, jak się wydaje nie jest powszechna. Owszem, słyszymy rozmaite hasła, docierają do nas argumenty związane z ekologią, ale próbujemy przekonać – przede wszystkim samych siebie,w drugiej kolejności otoczenie – że ten problem wcale nas nie dotyczy. A jednak…

Każdego roku

pracownicy brodnickich „Wodociągów” usuwają dziesiątki zatorów przyłączy z sieci kanalizacyjnych, powstałych w wyniku wrzucania do kanalizacji substancji i przedmiotów, które nigdy nie powinny tam się znaleźć. Głównym skutkiem powyższego jest znaczny wzrost kosztów  eksploatacyjnych sieci kanalizacyjnej, wynikający z konieczności usuwania awarii, wymiany urządzeń, wypłaty odszkodowań związanych z zalaniem pomieszczeń ściekami, czy też utylizacji odpadów.

Co ląduje w obiekcie zwanym muszlą,

w naszym klozecie? Może to kogoś zdziwi, a może nie, choć sprawa jest poważna. Czy zwykła wata to coś poważnego? Zastanówmy się. Czy resztki obiadu wpływające kanalizacją do oczyszczalni ścieków to wielkie niedopatrzenie? Czy płatki, chusteczki, patyczki kosmetyczne, pieluchy, podpaski, tampony, to coś nadzwyczajnego? Może to incydentalne przykłady w sposób wybiórczy potraktowane?

Niestety, nie są to przykłady z sufitu, historie wymyślone i – przyznać trzeba – nie są bynajmniej atrakcjami fabularnymi.

Zatem idźmy dalej w tej wyliczance. Zdarza się, że z lenistwa – bo jakiż inny może być powód – wrzucamy do muszli klozetowej wypełnienia kuwet dla kotów, czy innych zwierząt (żwirek, trociny). Spuszczamy wodę i przyglądamy się, czy kibel odbiera? A co robimy z resztką włosów, które pozostają w grzebieniu? Może ktoś wyrzuca do śmieci ogólnych, ale przecież łatwiej i bliżej jest do muszli. Czy nie tak? A co zrobić z resztką farb, lakierów, kleju, cementu nawet gipsu? Oczywiście, także do kibla! Pozostałości po lekarstwach, materiały opatrunkowe? Do muszli, spuszczamy wodę. Poszło. Nawet nie śmierdzi.

Tłuszcze, szmaty, farmaceutyki

– robi się z tego niezła mazia, w której znajdziemy całą Tablicę Mendelejewa. Niezależnie, czy rodzi się w naszych domach, w naszych przedsiębiorstwa, zakładach pracy, firmach. Dowiedzmy się zatem – najlepiej czytając ten tekst przy śniadaniu, w każdym razie przed posiłkiem – że substancje tłuste w kontakcie z zimną wodą tężeją, że szmaty nasączone tłuszczem, czy włókna z „chusteczek nawilżonych”  spinają ten rosnący, obleśny twór zwany potocznie warkoczem, który owija się wokół urządzeń oczyszczalni ścieków, wkręca się w różne tryby… Co dalej się dzieje? Proponuję, by każdy z nas puścił swoją wyobraźnie w ruch.

Pracownicy, dbający o kanalizację, w różnych miejscach sieci napotykają na tzw. niespodzianki. Kiedyś w przepompowni znaleziono cegły, resztki z budowy. Natomiast przy pewnej znanej nam wszystkim brodnickiej ulicy spotkano się z efektami nocnego działania szkodników. Wersalka to nie byle co. Więc na rozpałkę poszły elementy drewniane, poręcze, pudło na pościel, natomiast do studzienki kanalizacyjnej z mozołem, ale dopchnięto, wersalkę w pozycji złożonej, dzieło nieznanego tapicera. Nawet Jarosław Haszek by tego nie wymyślił, choć o trzyczęściowej wersalce napisał opowiadanie…

Do historii opowieści

o zawartości sieci kanalizacyjnej przeszły obiadowe resztki, w których stwierdzono obecność m.in. ogóreczków, marcheweczki a także kapustki. Po prostu surówka. To nie są żarty.

Gdy mowa o ekologii najczęściej przywołuję słowa Williama Whartona, amerykańskiego pisarza: codzienność zaczyna się od mycia zębów. Gdy życzymy sobie, powszechnie, czystego powietrza, czystej natury, życia w zdrowiu, spróbujmy zacząć od siebie, od rzeczy prostych: nie bądźmy szkodnikami własnego organizmu! Poza tym warto zapoznać się z apelami Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Brodnicy, które w rozmaity sposób, także działaniami profilaktycznymi, uczula mieszkańców na skalę istotnych problemów dla naszego życia, naszej codzienności.

Tekst i fot. Bogumił Drogorób 

Read More

13 paź „Brodniczanka”, czyli kranówka

Naturalną wodę z głębi ziemi, uzdatnianą i z ujęć głębinowych  „Ustronie” i „Karbowo” w Brodnicy mamy w każdym kranie – w naszych domach. Po co chodzić do sklepu po wodę w plastikowych butelkach?

Wystarczy zaznajomić się z następującymi argumentami – „Brodniczanka” z kranu to woda bez plastiku, jej atuty to bogactwo minerałów! Skład wody badany jest regularnie, nadto oszczędzamy! A to przesądza o wszystkim.  Wyliczono bowiem, że „Brodniczanka” kranówka 1,5 l  kosztuje nas, uwaga: ok. 0,005 zł.

O takiej samej pojemności butelka plastikowa wody (nazwa bez znaczenia) kosztuje: 1,70 zł. Do tego dorzucić trzeba też ważne dla nas informacje: plastikowe opakowanie już budzi niechęć, brakuje nam wiedzy w jakich warunkach woda była transportowana i przechowywana przed zakupem, cząsteczki mikro-plastiku przedostają się do wody – to rzecz zbadana i udowodniona. Na koniec należy pamiętać, aby wodę kupić i przynieść butelkowaną do domu. Różnica w cenie mówi sama ze siebie.

Oczywiście, jest wolny wybór. Proponujemy zatem zdrowy wybór.

Tekst i fot. (bd)

Read More

17 wrz A jak jest u nas? Badanie wody w Drwęcy

Dramat na Odrze i jego konsekwencje powodują uzasadnione obawy i pytania, także naszych Czytelników, o stan wody w rzekach nam najbliższych. Nie dziwi taka reakcja, powodowana troską o ochronę środowiska, krajobrazu i Drwęcy, rzeki wspaniale meandrującej.

W Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Brodnicy stan Drwęcy monitorowany jest bardzo precyzyjnie. Z trzech miejsc (przed i za wylotem ścieków oczyszczonych z Oczyszczalni) pobierane są próbki do badań. Pierwsze możemy skojarzyć z żelaznym mostem w okolicy ul. Bocznej, drugie – z aleją Piłsudskiego (obwodnica), a trzecie z drugim mostem żelaznym, przez który swego czasu biegła nitka wąskotorówki (Brodnica – Cukrownia Ostrowite).

W zestawie badań prowadzonych dla kontroli wody z rzeki jest odczyn pH, temperatura, zawartość tlenu, chemiczne zapotrzebowania na tlen (ChZT) biologiczne zapotrzebowanie na tlen (BZT), zawiesiny ogólne, fosfor ogólny, azot we wszystkich formach. Tyle, w największym skrócie, gdy chodzi o badanie wody powierzchniowej.

Należy także wspomnieć, iż badane są ścieki przypływające do Oczyszczalni, czyli surowe oraz wypływające, czyli oczyszczone. – Jesteśmy zobowiązani, spełniając wymogi pozwolenia wodnoprawnego, do wykonania takich kontroli i badań, zapobiegając w ten sposób zanieczyszczeniom – mówią w MPWiK.  – W praktyce są to analizy 24 próbek w ciągu roku. Taki jest nasz obowiązek.

Poza wszystkimi aspektami prawnymi, które specjaliści od wody i ścieków muszą wykonać, monitorowany jest także obraz odprowadzanych do sieci kanalizacyjnej ścieków przemysłowych. Wprawdzie jest to obowiązek wytwórców tych ścieków – chodzi o  zakłady produkcyjne, przemysłowe –  ale w praktyce bywa tak, iż zakłady same zgłaszają potrzebę badania ścieków do MPWiK. Muszą wiedzieć co wypuszczają.

Generalnie rzecz ujmując monitorowane są wszystkie ścieki, wody opadowe i roztopowe dostające się do rzeki. Wszystko w trosce o środowisko, Drwęcę i krajobraz. W Brodnicy i jej okolicach jest znacznie mniej potencjalnych źródeł zanieczyszczeń niż ma to miejsce w zlewni rzeki Odry. Pracownicy Oczyszczalni robią nie tylko to, co muszą, do czego są zobowiązani, ale też sporo rzeczy ponad. Rzeka to żywy organizm i o tym pamięta każdy przede wszystkim.

Tekst i fot. (wind)

Fot. Wszystkie badania prowadzone są w miejscowym laboratorium przy Oczyszczalni Ścieków, bardzo dobrze wyposażonym i ze znakomitą kadrą.

Read More

25 lip Jarmark Anny Wazówny

Z reguły impreza gromadzi tłumy mieszkańców Brodnicy, powiatu, okolicznych regionów, turystów. Właściwie niezależnie od pogodny. W tym roku – wiemy doskonale – jak jest. Zatem wody dla ochłody!!!

O wodzie najlepiej rozmawiać z ekspertami, którzy znają się na rzeczy, wiedzą o wodzie, sieci wodociągowej wszystko – począwszy od historii, przez legendy, codzienność, tradycję. Nie mogło zatem zabraknąć kramu firmowego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Brodnicy. Kramu promocyjnego z dystrybutorem „Brodniczanki”, którą używamy codziennie do mycia i spożycia, okolicznościowo gazowaną – podczas wspomnianego już tu festynu. Można się jej napić  także wędrując po Ustroniu, gdzie  znajduje się siedziba brodnickich „Wodociągów”.

Zainteresowanych wodą „Brodniczanka” z minuty na minutę zbierało się coraz więcej, ale po to była fachowa obsługa, przygotowana na każde rozwiązanie. Czynili to z wielką swadą Anita Topolewska  z Biura Obsługi Klienta i Karol Szwedowski z  działu sieci,  natomiast technolog Stanisław Wiśniewski opowiadał o codzienności i historii miejskich wodociągów. Obok wodociągowców rozstawiło swój namiot Nadleśnictwo Brodnica, dalej Brodnicki Park Krajobrazowy, a na samym końcu tej „uliczki ekologicznej” było stanowisko Biura Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Wszystkie wymienione kramiki tworzyły spójną całość – można powiedzieć miejsce klimatyczne, gdzie miałem wrażenie, że wszyscy ci młodzi ludzie, którzy tam pracują, wykonują to z wielką radością. W dzisiejszym świecie zjawisko niezwykle rzadko spotykane. Niewątpliwie niekomercyjna „uliczka ekologiczna” mimo, że była tylko boczną ulicą, to przydała bardzo pozytywnych cech charakteru temu wspaniałemu wydarzeniu jakim był Jarmark Anny W.    

Tekst i fot. (wind)

Read More

22 cze Jeżeli się nie opamiętamy. To nie fatamorgana

Kilkanaście lat temu francuscy i niemieccy klimatolodzy ostrzegali świat przed skutkami zmian klimatycznych. Prognozowano moment przełomowy wskazując na rok 2050. To był sygnał zbyt optymistyczny. Dzisiaj miny nam zrzedły.

Widzimy co się dzieje tu, wokół nas. Nie na krańcach świata, nie w Afryce czy Azji, ale tuż za naszym domem, choćby na Pojezierzu Brodnickim. Jeżeli temperatura powietrza sięga 36 stopni C w cieniu, a odczuwalna przekracza granicę wyobraźni, coś się zaczyna dziać, nie tylko w naszej głowie.

Tu, gdzie mieszkamy blisko meandrujących rzek,  wody nigdy nie brakowało, co nie oznacza, że nasza wyobraźnia oderwała się od problemu wód w najszerszym tego słowa ujęciu. Z latami, nareszcie  rozumiemy istotę wód gruntowych, wód powierzchniowych, wód deszczowych itd.. Zbiorniki retencyjne, systemy wodociągów, poldery, używanie wody do celów technicznych, czy spożywczych to nie są pojęcia nieznane.

Obawę budzą – i słusznie – każde zjawiska ekstremalne, rzeczy których nie znamy. Tak było w pamiętny weekend 19/20 czerwca, a jak będzie za chwilę? Eksperci, znawcy problemów związanych z szeroko pojętą technologią wody, przewidują, iż skutki zmian klimatycznych zasadniczo zauważymy nie około roku 2050, ale za 8 – 10 lat (słownie: za osiem-dziesięć lat). Pisząc te słowa, w oparciu o wiedzę mi przekazaną przez znawców tematu, przyznaję, że chciałbym aby to nie była prawda. Tu mała dygresja: fakt, że piszę te słowa gdy pada deszcz niczego nie zmienia.

Jaka jest rada? Ograniczajmy betonowanie powierzchni, bo zieleń jest „milsza” dla oka niż szarość. Budujmy ujęcia wód powierzchniowych, twórzmy sieć do  utrzymania, czy podlewania ogródków, parków i czego tylko się da. Woda tak zużyta w tych systemach przesiąknie do wód gruntowych – ten proces trochę potrwa, ale tej wody nie zgubimy,  ona do nas powróci, nie trafi do rzeki, a rzekami do morza. Może się uda uratować kilkadziesiąt lat naszej cywilizacji? Może uda się zaoszczędzić najcenniejsze zasoby – wody głębinowe!!! Tu wyjaśnienie: woda z głębi ziemi to dar- nie ma dużych wymagań. Woda z rzeki lub jeziora jest znacznie trudniejsza do uzdatnienia, chociaż takie systemy funkcjonują. Kilkadziesiąt lat to dokładnie tyle, abyśmy „nauczyli się” korzystać z wody morskiej do celów spożywczych.

Podlewając roślinność, w przykładowym, przydomowym ogródku, w parku, w ogródku warzywnym dajemy roślinom szansę przeżyć okres suszy, możliwość zajęcia się przeróbką dwutlenku węgla na tlen i to jest argument nie do obalenia. Z pewnością nie zabraknie projektów technologicznych, ułatwiających systemowe stworzenie takiego dobrodziejstwa. To jest możliwe. Inna propozycja, powiedzmy, że tymczasowa – nie wstyd przejść się po warzywniaku z wiaderkiem czy konewką z wodą deszczową z beczki. Ratujmy się, ratujmy nasz najbliższy świat.

Jeżeli wśród kamieni milowych, na które rząd nasz się zgodził i złożył swój podpis, znajdują się – a myślę, że na pewno – i takie, które dotyczą spraw klimatycznych, trzeba po nie sięgnąć w pierwszej kolejności.

Tekst i fot. Bogumił Drogorób

Read More

16 maja Czy to możliwe? Takie szambo!!!

Co zrobić z szambem, które przestało już być użytecznym obiektem w naszych gospodarstwach na wsi, ale także i w mieście? Pytanie nie jest naiwne, ani bezpodstawne, a rozwiązanie – jak się wydaje – na wyciągnięcie ręki.

Kiedyś było potrzebne. Zastępowało brak sieci kanalizacyjnej w terenach wiejskich, a także na działkach miejskiego obszaru, gdzie przez lata budowaliśmy swój dom. W jakimś sensie sprawdzało się, natomiast poprzez fakt gromadzenia w nim – delikatnie rzecz nazywając – pozostałości po naszym codziennym życiu, naszej fizjologii, nabierało zupełnie innego znaczenia. Pojemność znaczenia słowa SZAMBO, stała się tak wielka jak jego głębokość.

Szambo stało się nie tylko obiektem koniecznym, służącym w dobrze funkcjonującym gospodarstwie, ale też obiektem rozmaitych, także żartobiliwych kombinacji językowych – przede wszystkim semantycznych i socjologicznych. Znana jest, także w twórczości literackiej, postać szambonurka. Szambo przedostało się do polityki, m.in. dzięki politykom, a także publicystom, może określać zachowanie grupy ludzi, pewnych instytucji… Ale dość dygresjom!

Nas interesuje inna funkcja dla szamba, wykopanej kiedyś dziury w ziemi, zabezpieczonej betonowymi kręgami, innym materiałem. Dodajmy od razu, iż nie jest to jakiś nowy pomysł, z sufitu wzięty. Jeżeli obiekt ten, szambem zwany, poddamy oczyszczeniu, doprowadzimy do niego – poprzez niewielką sieć rur – wodę deszczową opuszczającą rynny (domu, garażu, wiaty, obory), uzyskamy znakomity efekt w postaci zbiornika wody deszczowej, którą możemy rozporządzać. Dla przykładu – podlewając ogródek, utrzymując trawnik, pielęgnując kwiaty itp. Działamy z głową i ekologicznie. Atutów tej inicjatywy jest więcej, zapewniamy.

                                                       *

W Wikipedii czytamy m.in. iż pochodzenie wyrazu szambo związane jest – rzekomo – z francuskim nazwiskiem Chambeau. Ta wątpliwość nie zostaje rozwiązana, nie jest rozwijana, nie ma słowa ani z kim wiąże się ani kim był noszący owo nazwisko.  Wzorem innego skojarzenia można zaryzykować stwierdzenie, że Francuzi wykorzystali zwykłe, polskie szambo, by stworzyć wrażenie, iż słowo pochodzi od człowieka zwanego Chambeau. W końcu to Polacy nauczyli Francuzów jeść widelcem, więc… 

Tekst i fot. (wind)

Fot. Zbiornik deszczówki w postaci beczki już funkcjonuje, może warto pokusić się o coś większego? Na pewno nadaje się do tego ta dziura, wyłożona betonowymi kręgami, z zieloną pokrywką.

Read More
Skip to content